Ship nie oznacza statek

6 Lut, 2020 | Dla uczniów | 0 komentarzy

Nie umiemy uczyć się słownictwa! Mieliście kiedyś tak, że niby znaliście jakieś słowo w języku obcym ale nie mogliście go użyć, kiedy akurat było potrzebne? Sam często padałem ofiarą efektu jak-to-było? Jednak sobie z tym poradziłem i podzielę się moimi sposobami i spostrzeżeniami.. O znaczeniu słownictwa nie trzeba się rozpisywać. Wystarczy zdać sobie sprawę, że bez gramatyki powiemy mało, bez słownictwa — nic. Ciągle jednak nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że sama natura słownictwa wpływa na efektywność jego przyswajania. W tym poście, pierwszym z serii o słownictwie, pokażę z jakim nastawieniem powinniśmy podchodzić do jego nauki.

Jak się uczysz słówek? Zastanów się chwilę. Pomyśl, co robisz, kiedy chcesz opanować jakiś zakres słownictwa, być może na sprawdzian w szkole. Zapisujesz je? Jeśli tak, to gdzie i w jaki sposób? Powiem, jak ja to robiłem. Siadałem sobie przy biurku albo na łóżku i robiłem listy słów, takie klasyczne, angielski — polski. Kiedy już miałem cały spis, gapiłem się na niego…i gapiłem się…i nagle zdawałem sobie sprawę, że sufit w moim pokoju to najciekawsza rzecz na świecie! Te różne pęknięcia i pociągnięcia wałka malarskiego, nawet szara plamka od pędzla, kiedy niechcący zajechałem, malując ścianę. Tak właśnie wyglądała moja nauka…też tak masz?

Michael Lewis stwierdził, że słownictwo jest rdzeniem i sercem języka. Mój sufit był ciekawszy od tego rdzenia i serca. Jak się nad tym zastanowić, to prawie wszystko jest ciekawsze. Taka nauka to jak czytanie książki telefonicznej, a przecież, każde nazwisko w takiej książce, to żywa osoba (tak wiem, że nie ma już książek telefonicznych — rusz wyobraźnią, bo lubię to porównanie :). Dokładnie tak samo jest ze słownictwem! To nie są jakieś zapiski na kartce ale cały świat z całym swoim bogactwem. Zdałem sobie z tego sprawę, kiedy w ręce wpadła mi książka kolejnego Lewisa ale tym razem nie nauczyciela a angielskiego pisarza, autora Opowieści z Narnii.

W swojej autobiografii napisał, jak wyglądała jego nauka greki i łaciny: ,,Błędem jest tworzenie zdań takich jak naus oznacza statek. Naus i statek oznaczają tę samą rzecz, a nie siebie nawzajem. Naus powinien, tak jak navis czy naca, wywoływać w naszych myślach — bez odwoływania się do natrętnego obcego słowa — obraz ciemnej, smukłej sylwetki z żaglem lub wiosłami, tnącej fale.” Nie muszę dodawać, że Lewis perfekcyjnie opanował zarówno grekę jak i łacinę, zdaje się więc, że jego metoda działała. Jak możemy z niej skorzystać?

Kiedy widzisz statek, nie myślisz: to, co widzę w języku polskim nazywa się statek. To się dzieje samoczynnie, natychmiastowo. Tak też powinno być z każdym językiem obcym. Zobaczmy to na przykładzie angielskiego. Jeśli patrzymy na statek, nie powinniśmy odbywać w głowie monologu: statek to po angielsku ship. Patrząc na niego, słowo samo powinno nam się narzucać. Dlaczego tak często jest inaczej? Może dlatego, że tak się właśnie nauczyliśmy tego słowa. Ship — statek. Oczekiwanie innego rezultatu byłoby naiwne. Jeśli uczymy się języka obcego przez język polski, efekt będzie właśnie taki, mierny.

Jak pozbyć się języka polskiego z nauki słownictwa? Nic prostszego! Narysuj to, czego się uczysz! Nie chodzi o artyzm 🙂 Dowód masz obok. Ty masz wiedzieć, co przedstawia rysunek, inni nie muszą. W taki łatwy i szybki sposób zupełnie wyeliminujemy, spowalniający mówienie w języku obcym, polski. Sam narysowałem to w trzy sekundy. Z takimi rysunkami można robić bardzo dużo ćwiczeń, zadań i gier. Notatki są bardziej czytelne ale, co najważniejsze, język nie jest martwy i sztuczny. Wprowadzając taki prosty zapis graficzny ożywiamy te słowa, uatrakcyjniamy naukę. Staje się ona przyjemniejsza, może mniej nudna, a przynajmniej ciekawsza niż mój sufit 🙂

W kolejnych postach pokażę, jak korzystać z takich rysunków, jakiego słownictwa się uczyć i co z nim robić.

Uczmy się PERFEKCYKJNIE!

Maciej Gryglewski